środa, 25 sierpnia 2010

noc

Dziękuje za tę noc z poniedziałku na wtorek. ;33
Miał być namiot, ale w domu było jeszcze lepiej. 
Jesteśmy debeściaki, bo nam się udało załatwić TO. 
Przynajmniej mamy pojęcia jakich to CUDOWNYCH kolegów posiadamy, w takich sytuacjach właśnie wszystko wychodzi, a okazuje się, że Ci, którzy nigdy nimi nie byli są naprawdę. Uwielbiamy konkrety.
Było tak cieplutko, ciemno i milutko, że aż znów myślami wróciłam do tego lipcowego wieczoru .. 
Były chipsy, ciastka sok i coś. No i bez muzyki też się nie obeszło ;-) 


Dziś, wczoraj, zawsze.
Dobrze jest mieć czasem tę chwile dla siebie. Pomyśleć i przemyśleć co nieco.

+ Coś w miarę normalnego, choć ciężko było wybrać.















































































































 



















reszta do publikacji się absolutnie nie nadaje :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz