sobota, 19 lutego 2011

szczęście

Jakiś czas temu często byłam pytana, czy JA jestem szczęśliwa, zazwyczaj odpowiadałam, że bywam.
Dopiero niedawno pytam sama siebie, co to właściwie znaczy, kto lub co powoduje, że się uśmiecham, płaczę z radości, skaczę jak dziecko, tylko dla paru chwil, by poczuć się lepiej - wyjątkowo, nadzwyczajnie, inaczej niż codziennie. Bo codzienność mnie przytłacza.
Ale ostatnio coś się zmieniło. To, że porzuciłam kilka znajomości, a właściwie jedną, docelową. Miałam kilka dylematów, kochane osoby pomogły mi podjąć decyzję <3 Dziś jestem szczęśliwa, że to już zostało za mną, że to tylko wspomnienie, do którego wrócę pewnie jeszcze nie raz, ale nie będę za nim tęsknić. To były dobre czasy, szaleństwo, pierwsze zauroczenie, wybory, robienie na przekór innym, kłamstwa, oszukiwania ale wszystko dlatego, że niby nam zależało, że pragnienie było wyżej niż rozum. To wszystko nas zgubiło.
Poczułam, że wreszcie oddycham pełnią skrywanego powietrza. Wczorajszy wieczór upewnił mnie tylko jeszcze bardziej w tym, że może nie jestem taka zła jak wszyscy próbowali mi wiecznie wmówić, że mogę sprawić, iż druga osoba uśmiechnie się, że będziemy dobrze czuć się w swoim towarzystwie. Tamten czwartek wprawił mnie w zaskoczenie jakiego nigdy się nie spodziewałam, mija rok i nagle zwracasz czyjąś uwagę. Czar pojawia się dopiero gdy zgasną prawie wszystkie światła, kurtyna podnosi się do góry i chwilo trwaj! 
Dawno się tak dobrze nie czułam ;-)

M.P.S.

<3



czwartek, 10 lutego 2011

sen

Wybija północ. Wiem, że jutro mogę znów się nie obudzić i przegapić coś cennego. Czekam na te piękne sny, co poprzedniej nocy. Niekiedy nie udaje mi się tylko rozgraniczyć tego, co zdarza się tam, a co na serio. Chciałabym żeby ludzi byli tacy naprawdę, jak ci wyśnienie. To na plus, że zawsze otrzymuje to, co chce.
Kiedy szukam czegoś idealnego pod mój nastrój, to w radiu akurat cisza. Mimo, że tematów jest mnóstwo to żaden nie odpowiada.
Żyję nadzieją, że tych wolnych dni jest jeszcze więcej niż mi się wydaje. Nie chcę powrotu do rzeczywistości, wyścigu, pogoni za czasem. Chcę móc wszystko, leżeć, nudzić, tańczyć, rozmawiać, spędzać upojne noce z muzyką w tle, telefonem pod ręką, czuć zapach powietrza, która wkrada się do pomieszczenia kiedy tylko otworzę okno, pragnę oglądać niebo z milionem gwiazd i wiedzieć iż to oznacza super pogodę drugiego dnia. 

Minęło już tyle od nowego roku. Zaczęłam go bez nadziei, bez planów, obietnic...

16.01.
Kraków. Dla mnie nijak magiczny, nie wiem, to przez pogodę? Dobrze było, póki po mojej myśli. Potem mój humor i entuzjazm wywiało gdzieś daleko. Nie przeliczę tego dnia kalorii. Ale podsumowując po męczącym poranku i powrocie i tak było super!

















22.01.
Koncert FARBEN LEHRE. W zasadzie dosyć spontaniczny, bo nie miałyśmy pojęcia ani jak będzie to wyglądać, ani co to będzie. Udało się! Było świetnie, to nic, że buty prosto do wyrzucenia, ale warto było coś takiego przeżyć i to z tak wspaniałymi osobami <3  Zdjęcia nie udało się zrobić, bo aparat nas nie chciał słuchać. Drugiego dnia myślałam, że nie wstanę z łóżka, poczułam dosłownie każdą część swojego ciała dobitnie, odebrałam to jako dobrą lekcję wfu ;-)









Jutro - Farben Lehre







28.01.
Równie spontaniczny pomysł, bo dowiedziałam się o nim niecałą godzinę przed wykonaniem. Miło było znów odwiedzić stare mury, mimo, że było już po wszystkim. Tylko gdzie ta atmosfera? Znani i lubiani. Każdy uśmiech, słowo, gest coś oznacza. To nas już nie obejmuje, ale nic nie zmienia faktu, że kochamy to miejsce.




30.01.
Mogłam rozkoszować się pierwszym dniem wolności. Druga lekcja wfu. Snowboard. Pierwszy raz, 2 upadki, uważam, że wcale nie poszło mi tak źle. Fajnie było i nawet to polubiałam ;-) 


4.02.
Nie poddałyśmy się, a nawet kiedy zwątpienie przychodzi dość szybko to zawsze ma się jeszcze te ostateczne deski ratunku. Ale wtedy nijak one nawet nie pomogły. 
KAMELEON - my też się zmieniamy jak i on. W jeden wieczór stracić tyle pieniędzy to jakiś obłęd :O 
Ale poznałyśmy zajebistego zielonego olka, on dla mnie zawsze nim będzie. ;d
Zjadłyśmy, napiłyśmy się, tańczyłyśmy, więc i tak było dobrze. Będziemy tam jeszcze nie raz i będzie stokroć lepiej <3  ale co jeśli nie ma pana bezzębnego i tego, która stawia tyle piw ;c 


06.02.
I bardzo dobrze. Po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy wyspałam się w niedziele. Ah kocham tego pana, któremu niewiele brakowało żeby na nas nakrzyczał jak to się zachowujemy ;>





AC/DC - You Shook Me All Night Long


Najlepszą obroną jest atak. Niezmienna prawda. Jestem zmęczona... i padam na twarz.

piątek, 4 lutego 2011

ważność


3.02
Jeśli mowa o jakiejkolwiek rzeczy, która straciła swą ważność, przydatność to dla mnie nie istnieje. Są jednak takie, które pomimo to szanowałam i celebrowałam do końca, skrywałam potajemnie na dnie szuflady i czekałam aż nadejdzie ta wielka chwila.
Dziś wieczorem nadszedł ten czas. Pierwszy raz świadomie, drugi raz w życiu. Nie jestem na siebie zła za te męki, wyczekiwania, cel uświęca środki. Im dłużej czegoś pragniemy tym radość z tego potem jest jeszcze większa. Jestem młoda, owszem, ale nigdy nie wierzyłam w te steki bzdur, od ludzi którzy ostrzegali. A teraz jest źle, bo chcę jeszcze i jeszcze i bez końca! Nie chcę kłamać i to wtedy kiedy czuję zupełnie coś innego.
Taa i jutro będzie pięknie. Chwila ma trwać wiecznie, a świat się nie kończyć. Kolejne wydarzenie odnotowane w pamięci, na kartce, na dysku, gdziekolwiek. 
Ferie. Tydzień zleciał jak oszalały. Zawsze imponowała mi ta niezależność, brak czasu, życie w biegu, cieszyłam się kiedy robiłam coś ponad swoje siły, kiedy walczyłam by zdążyć. Znowu obietnice, składanie sobie przyrzeczeń, że nadrobię wszelkie zaległości ale to jest gorzej niż nierealne. 
Jest   P R Z Y J E M N I E   C  U D O W N I E    i wgl kocham to!

Czasem dusimy się jak w klatce, nadchodzi moment kiedy zostaje nam otwarte jedyne możliwe wyjście, maleńki otworek, dokładamy sił i starań by UWOLNIĆ SIĘ.






wtorek, 1 lutego 2011

czasem

Czasami myślę, że już się nie pozbieram. Że nie dam rady ogarnąć tych wszystkich dni w całość, że i tak kiedyś o nich zapomnę. Przez kilka ostatnich tygodni próbowałam wygrać z czasem, chciałam go przechytrzyć - nie udało się. Często ludzie wyrzucali mi na co to wszystko, po co się staram jak to i tak na chwilę, po co te głupie zdjęcia, filmiki, po co uwieczniać chwile skoro i tak miną, przyjdzie coś nowego, kiedyś wszystko ulegnie całkowitej zmianie. Nie żałuję tej straconej teraz przeszło godziny, którą miałam poświęcić na opisanie tu ważnych dla mnie rzeczy, zrobię to jutro?  Ten śmiech, łzy radości uświadomiły mi, że to wszystko nie idzie na marne, podniosło mnie to troszkę na duchu, choć wiem, że jutro znów będzie normalny dzień, zdążę pokłócić się jeszcze z niejedną osobą niejeden raz, nakrzyczę na kogoś, będę udawać obrażoną i przestanę się odzywać, bo to jednak gdzieś tam leży w mojej naturze. Niekiedy mówię, że nie chcę, że to strata czasu, pieniędzy i tak dalej, ale uśmiecham się potem, bo wiem, że to wszystko nieprawda, że to były tylko wymówki, marne zresztą, bo co jest w życiu piękniejszego i cenniejszego niż wspomnienia? 

Coldplay - The Scientist