niedziela, 2 stycznia 2011

jeszcze raz

Moim planem na dzień wczorajszy było odespać to wszystko i spojrzeć jeszcze raz, bardzo realnie. Zamiast tego zasnęłam dopiero o godzinie 20. Rano nie wstałam,  za to podczas mszy jak zwykle myślałam o zupełnie nieprzyziemnych rzeczach. Nie mogę nadal skojarzyć połowy faktów, nie wiem, co do czego, nie rozumiem pewnych zdarzeń, chciałabym to poskładać w całość i dowiedzieć się jak było naprawdę. Dawno tak bardzo nie pragnęłam tego, a niektóre rzeczy mam wielką ochotę powtórzyć, oby była okazja, oby! Czasem to mi się śmiać chce, fajnie, że jest taki magiczny płyn, które na godzinkę, dwie pozwala stać ci się zupełnie inną sobą ;-) Dobrze jest słyszeć te wszystkie miłe rzeczy, które do ciebie mówią, a które szybciutko każdy zapomni. Bliscy dziś, jutro zupełnie obcy. 

+ jedno jedyne, które zgarnęłam, dzień 'wigilijek klasowych'



sobota, 1 stycznia 2011

sylwester

Noc krótka, jedyna w roku, wyjątkowa. Bynajmniej powinna. O nie, tej nie zapomnę na pewno. Było ciężko, ale dałyśmy radę ;d 
Kocham ten stan i jednocześnie go nienawidzę. 
Gubię się już tylko w tym wszystkim. Nie wiem, co jest prawdą, co wytworem wyobraźni, albo niepewnym dopowiedzeniem z czyichś ust. Ale było dobrze. Są rzeczy, na które nie można zebrać się w sobie od bardzo długiego czasu,  planuje się, a potem i tak nic z tego nie wychodzi. W ciągu paru minut Twoje życzenie zostaje spełnione, nie potrzeba wielu słów. Wystarczy lekkie skinienie, za porozumieniem obu stron i wchodzisz w układ. Nie chciałam widzieć pewnych rzeczy ale mimo woli uczestniczyłam w tym wszystkim, to łączy, spaja i w momencie rodzi się odpowiedzialność zbiorowa. 
Żyjmy chwilą, mówią.


Słyszycie? Północ już bije,
Rok stary w mgły się rozwiewa,
Jak sen przepada...
Krzyczmy: Rok Nowy niech żyje!
I rwijmy z przyszłości drzewa
Owoc, co wiecznie dojrzewa,
A nie opada.

Rok stary jak ziarnko piasku
Stoczył się w czasu przestrzenie;
Czyż go żałować?
Niech ginie! bez łzy, oklasku,
Jak ten gladiator w arenie,
Co upadł niepostrzeżenie
Czas go pochować (...)

Adam Asnyk






+ w końcu je dostałam ;-)