niedziela, 29 sierpnia 2010

inne

Jeśli pomyślę sobie jeszcze raz o minionym właśnie wieczorze, wgl o dzisiejszym dniu i o jutrzejszych planach stojących pod dziwnym znakiem zapytania to ogarnia mnie jedna wielka nijakość przez duże N.
Począwszy od tej wielkiej kłótni? niee, to było raczej tylko kolejne moje wykrzyczenie żalu, które nic nie dało i łzy w oczach po raz kolejny, z bezsilności, bo ciężko się żyję, ze świadomością, że nic nie można zrobić kiedy tak bardzo potrzebuje się zmiany. Po południu niespodzianka i reszta. No i dziś niedziela, jakoś tak trudno uwierzyć. Jak zwykle bez żadnych zdjęć, nikt o tym nie myślał. Zimno, zimno, dreszcze, drgawki, wszystko! Zmrożone, palce, nogi, reszta ciała, no i ta obojętność i kompletne olanie nas. Czasem aż własnym oczom nie można wierzyć, kiedy to na ekranie tego maleńkiego urządzonka wyświetla się wiadomość od osoby, którą w zasadzie spisaliśmy już na straty. I jak zawsze, chodzić może tylko o jedno, o niee, te numery już nie ze mną. Dokładnie tak sobie wtedy powiedziałam w myślach, więc dlaczego kiedy już przychodzi ten czas, coś na co mimo woli czeka się bardzo długo to poddajemy się temu beznamiętnie? Nie chciałam, ale to wypłynęło ze mnie i nie mogłam tego zatrzymać. Miało być fajnie, nasze zawiedzione? może niekompletnie, nadzieje, ale jakaś pamiątka musi być. A więc ten wpis dedykuje temu właśnie mijającemu dniu, mamy zapamiętać z tego ostatniego wieczoru ciepło dłoni, zapach nocy, błysk ostrego, przebijającego na wskroś światła i magię, której zabrakło ;3

+ Bardzo dobrze wpasowało mi się w klimat : Lenny Kravitz - I'll Be Waiting


Z niecierpliwością czekamy, co przyniesie jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz