Ciekawa jestem, co każdy z was czuł, po tym, co dziś rozszalało się na dworze. Ja na pewno przerażenie i strach. Zwłaszcza jak zobaczyłam nasz plac przed domem, suuuper, bo chciałam wyjść z domu, a nie mogłam. Teraz mama już ze mną się kłócić nie może kiedy powiem, że idę kupić kalosze!
Troszkę poczekałam i poszłam, leciałam tą ulicę jak idiotka, no bo nikt normalny nie wychodził dalej niż przed swój dom, obejrzeć ewentualne straty. Zanim doszłam byłam zgrzana i cała z błotka ;-)
Warto było. Nie mogłam się doczekać tego spotkania. Wielkie uściski, po wielkim powrocie. I rozmowy, długie niekończące się, zdjęcia i masa nowości, z każdego malutkiego światka.
Pogoda psuje wszystko, wypadki losowe również. W obecnym momencie na jutro pozostanie mi grzanie tyłka w domu, może poćwiczę i zrobię sobie nowy kolor na włosy, bo po tamtym już, ani śladu ;-) W środę mam nadzieję, że wszystko pozałatwiam i na piątek będę zwarta i gotowa. A jutro już wtorek i wszystko się okaże. No, a w czwartek wiadomo, niespodzianka być musi! ;)
+ dziś muzyka towarzyszyła mi tylko podczas jazdy, potem jakoś na nią czasu nie było, ale mogę polecić to: Happysad -W piwnicy u dziadka. Mnie jakoś nie przekonuje, ale dodaję, bo dziewczyny mają z tym super wspomnienia, a ja to rozumiem.
+ zdjęcia. Moje pierwsze chwile z okularami wyjętymi prosto z paczki.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz