poniedziałek, 27 grudnia 2010

chęć

Chciałabym coś napisać ale nie wiem co. To nie jest tak, że w głowie mam pustkę i o niczym nie myślę, bo ostatnio 99% mojego umysłu wypełniają różne rzeczy. Niestety nie potrafię ich uporządkować, zebrać się w sobie i ogarnąć, bo dostaję jeszcze większego mętliku. 
Od tych kilku dni jest różnie, nie wiem czego mogę się spodziewać w każdej minucie. Targa mną niepewność, strach, różne obawy. Nie pamiętam chwili kiedy mogłabym usiąść spokojnie i nie zamartwiać się tym, co nastanie za chwilę. Chyba nikt nie spodziewał się tego momentu podczas wigilii. Dałam się znokautować, nie mogłam wypowiedzieć słowa. Święta to dla mnie całkiem odrębny temat, odpuszczam i nie napiszę jak bardzo ich nie lubię, jak mało dla mnie znaczą. Było miło bez śniegu. Tabletki uśmierzały ból, choć niektóre noce były nie do przeżycia. Jedna osoba, jeden sms i już na mojej twarzy pojawia się cyniczny uśmiech. Lubimy się kiedy pragniemy? Ale co jeśli każdy czegoś innego? 

niedziela, 19 grudnia 2010

dalej

Czas to zazwyczaj najpotrzebniejsza rzecz, której nigdy nie ma się w nadmiarze. Najchętniej wykupiłabym ją w rocznym pakiecie jeśli tylko byłaby taka sposobność. Jestem choć troszkę w lepszej formie, bo w szkole pozdawałam najpotrzebniejsze rzeczy chyba, przynajmniej tak mi się wydaje. Wszelkie mapki i atlasy mogę rzucić wreszcie daleko w kąt. Jeszcze tylko jutrzejszy w miarę ważny sprawdzian, na który nie nauczyłam się nic. Po świętach jeszcze kilka rzeczy zapewne będzie trzeba poprawić, napisać i zakończyć. Potem ferie, na które już zbieram powoli plany, chociaż bardziej liczę na spontan. Jutro muszę dokupić jeszcze resztę prezentów, z których mam nadzieją będą zadowoleni. To jednak fajna sprawa, troszkę sprawia mi to przyjemność, choć oczywiście milej byłoby gdybym nagle wygrała w totka ;-) Wczoraj do mojej listy rzeczy, na które zbieram fundusze dołożyłam rzecz kolejną. Jeśli nie będę miała pomysłu na prezent to na pewno udam się w to miejsce, które mnie od wczorajszego wieczora urzekło także. Mam ochotę zobaczyć jeszcze jakiś milusi film w kinie, przeczytać zalegające książki, muzyka, lans bans, taniec i pójście w jedno miejsce gdzie można zrobić kilka ostatnich czynności naraz ;3 tylko błagam, nie spotkać tamtych twarzy, mam chęć na coś nowego, takiego naprawdę odjazdowego. Plany sylwestrowe w toku myślenia, bo nie mam pojęcia, co robić. Czy pójść za ciosem i spróbować nieznanego, z drugiej zaś strony chciałabym jakoś tak tutaj. Cieszę się już perspektywą kolejnych dwóch popołudniowych wieczorów spędzonych na pieczeniu i próbowaniu kolejnych nowych przepisów. Naprawdę lubię to coraz bardziej. Póki, co muszę zająć się czymś innym.

 

sobota, 18 grudnia 2010

natłok

No i kolejny bodziec. Czuję się jak małpka zamknięta w malutkiej klatce, naprawdę. To tak jakby nie móc wypowiedzieć żadnego słowa. Jakby ktoś zakleił Ci plastrem usta lub co gorsze zaszył je tak byś nie potrafiła mówić. To jest okropne, bo nagle potem każą ci być twardym i mieć swoje zdanie, w momencie kiedy właśnie Ci je odbierają.
Ciągle nie mogę pojąć dlaczego moja siostra i mama nie mogę zrozumieć jak ważne są dla mnie wspomnienia, jaką niesamowitą siłę i moc dla mnie przybierają. Zabierają mi to, co najcenniejsze nie pytając nawet o zdanie. To taka zabawa, jeśli zauważę sama niespodziankę to mam się wściekać? To tak jakby zacząć rzucać we mnie kamieniami. Ból, ból. Dla mnie każda rzecz, nawet ta najmniejsza, najmniej użyteczna ma wartość. Nie mogłam powstrzymać tego potoku łez. Znów poczułam się słaba i ta cholerna bezsilność. Teraz ja pragnę zrobić im coś na złość, na przekór. Mama jest zła i ciągle coś jej nie pasuje. Ale nie rozumie w jak podobnym położeniu się znajdujemy. Nie potrafię już rozmawiać z żadną z nich. Żyjemy obok, karmimy się nawzajem kłamstwami, każda między sobą skrywa małe niepozorne sekreciki, przybieramy różne maski, często niezgodnie z tym, co naprawdę czujemy. Dławimy się pozorami, ale wszystko ustawiamy zgodnie z przyjętymi zasadami. Tylko czasem JA, bo najmłodsza, bo jeszcze czegoś niby tam nie umiem, mogę sobie pozwolić na chwilę słabości. Chociaż kiedyś to ja mówiłam im, żeby się nie poddawały, pokazywałam jak to wszystko mają przetrwać. Byłam jeszcze mniejsza, bardziej niezdarna ale wzbudzałam litość. Teraz już to nie działa. Na nic prośby, rozpaczliwe lamenty. Wszystko mija

Musiałam wyrzucić z siebie trochę tego świństwa. To czasem bywa przykre, takie publiczne obnażanie się.
Trzeba przetrwać te święta ;-)

Aerosmith - Amazing

 


czwartek, 2 grudnia 2010

nicość

złość łzy rozgoryczenie opadające powieki bezsilność strach łzy ból cisza krzyk łzy odgłos tłuczonego szkła psychika niemoralność łzy dreszcze wrzaski


jestem mała i nie mogę nic, mogę krzyczeć, mogę się wyzwolić, uwalniam emocje, krzywdzę innych

naprawdę naprawdę tak źle ze mną nie było dawno

bluźnię i grzeszę a pan jest panem do dupy