wtorek, 31 sierpnia 2010

xyz

Mieliśmy wczoraj zajebistą końcówkę wakacji, nie powiem. Za NIC nie chciałabym powtórzyć wczoraj, za nic! Tak podle to nie czułam się już bardzo dawno i to nie tylko dlatego, co zrobiłam wczoraj ze sobą, ale za dziś, za wszystkie wcześniejsze wydarzenia i z lipca i wgl, za wszystkie dni spędzone z tą osobą, za tę bliskość, a teraz jest mi z tym potwornie źle! Kurwa, ej zaczynam wierzyć powoli w ludzi, w ich wszystkie PRAWDZIWE oblicza. Alkohol to zło! Zrozumiałam to troszkę za późno, choć dobrze, że teraz szczerze, sama w zgodzie ze sobą mogę powiedzieć sobie STOP i nigdy więcej ;-) Powiem tyle, że calutki wieczór nie wiem, co właściwie się ze mną działo. Pamiętam jak przez mgłę, nieźle naubliżałam, co poniektórym, ale przeprosiłam. Nie, nie, dziś właściwie znów czuję ten potworny amok, napiszę to, co nigdy nie chciałam, nie na tych kartach, tylko tych przeznaczonych do wydruku, nie mam siły kliknąć nawet głupiego DELETE. Nawet mój ulubiony sok nie smakuje mi tak jak wcześniej, jeden łyk, a wywołuje odruch wymiotny. Tak bardzo chciałabym to jakoś wszystko podsumować, spisać, zreasumować, ale nie potrafię. Te wakacje, które na pewno na 100%, z pełną świadomością, były najzajebistsze pod słońcem! ;333333 Więcej, więcej! Aż chce się krzyczeć, ale głos się nie wydobywa, trzeba zasnąć i przetrawić to na spokojnie, może jutro wyjdę naprzeciw z jakimiś dojrzalszymi wnioskami.

Amanda Seyfried - Little House

 

+ Jutro czas stanąć oko w oko z nową rzeczywistością.

niedziela, 29 sierpnia 2010

inne

Jeśli pomyślę sobie jeszcze raz o minionym właśnie wieczorze, wgl o dzisiejszym dniu i o jutrzejszych planach stojących pod dziwnym znakiem zapytania to ogarnia mnie jedna wielka nijakość przez duże N.
Począwszy od tej wielkiej kłótni? niee, to było raczej tylko kolejne moje wykrzyczenie żalu, które nic nie dało i łzy w oczach po raz kolejny, z bezsilności, bo ciężko się żyję, ze świadomością, że nic nie można zrobić kiedy tak bardzo potrzebuje się zmiany. Po południu niespodzianka i reszta. No i dziś niedziela, jakoś tak trudno uwierzyć. Jak zwykle bez żadnych zdjęć, nikt o tym nie myślał. Zimno, zimno, dreszcze, drgawki, wszystko! Zmrożone, palce, nogi, reszta ciała, no i ta obojętność i kompletne olanie nas. Czasem aż własnym oczom nie można wierzyć, kiedy to na ekranie tego maleńkiego urządzonka wyświetla się wiadomość od osoby, którą w zasadzie spisaliśmy już na straty. I jak zawsze, chodzić może tylko o jedno, o niee, te numery już nie ze mną. Dokładnie tak sobie wtedy powiedziałam w myślach, więc dlaczego kiedy już przychodzi ten czas, coś na co mimo woli czeka się bardzo długo to poddajemy się temu beznamiętnie? Nie chciałam, ale to wypłynęło ze mnie i nie mogłam tego zatrzymać. Miało być fajnie, nasze zawiedzione? może niekompletnie, nadzieje, ale jakaś pamiątka musi być. A więc ten wpis dedykuje temu właśnie mijającemu dniu, mamy zapamiętać z tego ostatniego wieczoru ciepło dłoni, zapach nocy, błysk ostrego, przebijającego na wskroś światła i magię, której zabrakło ;3

+ Bardzo dobrze wpasowało mi się w klimat : Lenny Kravitz - I'll Be Waiting


Z niecierpliwością czekamy, co przyniesie jutro.

sobota, 28 sierpnia 2010

xxx

ja pierdole, ja pierdole, ja pierdole ..  Machinalnie w głowie uruchamia mi się znów ten sam tekst, co tamtego wieczoru.
Nie wiem, sama się nad tym wszystkim zastanawiam, tym co się dzieje w mojej głowie. Za dużo myślę, stanowczo. Chciałabym naprawić świat i poukładać zdarzenia i ludzi wedle moich wyobrażeń. Zabieram się za coś nierealnego. Nie chcę być tak wnikliwym obserwatorem, wybacz.

Tak, dziś było super, fajnie i wgl. To nic, że sprzedałyśmy, ale w pon? wt? będziemy mieć i tak nową ;> 
Potem kino -  

STEP UP 3, w końcu doczekałam się. ;-)
Właściwie nie wiem, cóż mogę powiedzieć na temat tego filmu, wg mnie była to najlepsza część. Zauroczył mnie strasznie, aż mnie nosiło jak siedziałam, bo .. usiedzieć nie mogłam, nogi wyrywały się do szaleństwa. Morał? Jak najbardziej, cel, droga, marzenia, pasja, miłość, rodzina i wieczne dążenie do tego. Nie można poprzestać na wygranej, trzeba działać dalej. 

Często mówicie sobie, że jak coś nie zrobicie dziś to jutro? Ja mam tak stale. Chciałam, więc napisać coś jeszcze, ale .. to już jutro, teraz nie mam już sił. Ostatnio krótko śpię, szkoda czasu na sen. Trzeba korzystać z tych ostatnich dni jak najdłużej się da. 

czwartek, 26 sierpnia 2010

ostatnie

Tak, ostatnie dni wakacji, więc trzeba szaleć ;-)
Szkoda czasu na spotkania z nową klasą skoro będą się z nią widzieć przez kolejne 3 lata.
Dziś spotykając początkowe marsowe miny, co poniektórych, odechciało mi się.
Ale potem było już tylko super. 
A teraz karcę siebie za to przesadne obżarstwo jak sobie tak oglądam te prze boskie zdjęcia tych modeleczek, co mają tak piękną figurę.
Moje plany w łeb wzięły, jak zawsze zresztą. Po raz kolejny nic sobie nie udowodniłam, chociaż .. tak, jedynie tyle jak to beznadziejnie słaba jestem i za grosz mi silnej woli, wytrwałości.
Krótka chwila przyjemności, a długie momenty żalu i złości, na siebie, rzecz jasna. 
Trzeba zacząć myśleć racjonalnie, bo obecnie stoje przed milionami kropek nad i .. no i nie mam pojęcia, co robić.
Wszędzie pokusy, gdzie tylko nie spojrzę.
A dźwięki, które znów daje się słyszeć za oknem, zaczynają mnie porażać.

Hey - Katasza

+


Hey - Dolly 

środa, 25 sierpnia 2010

noc

Dziękuje za tę noc z poniedziałku na wtorek. ;33
Miał być namiot, ale w domu było jeszcze lepiej. 
Jesteśmy debeściaki, bo nam się udało załatwić TO. 
Przynajmniej mamy pojęcia jakich to CUDOWNYCH kolegów posiadamy, w takich sytuacjach właśnie wszystko wychodzi, a okazuje się, że Ci, którzy nigdy nimi nie byli są naprawdę. Uwielbiamy konkrety.
Było tak cieplutko, ciemno i milutko, że aż znów myślami wróciłam do tego lipcowego wieczoru .. 
Były chipsy, ciastka sok i coś. No i bez muzyki też się nie obeszło ;-) 


Dziś, wczoraj, zawsze.
Dobrze jest mieć czasem tę chwile dla siebie. Pomyśleć i przemyśleć co nieco.

+ Coś w miarę normalnego, choć ciężko było wybrać.















































































































 



















reszta do publikacji się absolutnie nie nadaje :D

niedziela, 22 sierpnia 2010

muzyka

Zgodnie z Pauliną stwierdziłyśmy, że lepiej byłoby stracić wzrok niż słuch. Ja dodałam, że to chyba najlepsze, co człowiek dostaje wraz z życiem. Osobiście, nie wyobrażam sobie ciągłej, martwej egzystencji. Pustej egzystencji bez puenty 
Z wieloma osobami rozmawiałam już o tym, ale mogę się powtórzyć. Nie wierzę, że każdy tak kiedykolwiek nie miał. Muzyka gdzieś zasłyszana, melodia, szept, które potem, kiedyś, nawet za bardzo długi czas przypominają ci o pewnym wydarzeniu, tak jakby dźwięk był łącznikiem pomiędzy przeszłością, naciskasz guzik, w tym przypadku play i jesteś w tamtym miejscu, o tamtej porze i przeżywasz to wszystko jeszcze raz! aż słowami tego nie potrafię opisać, tego pięknego uczucia, kocham to, cóż ;333

Aż muszę przytoczyć cytat z filmu, ostatnio o nim myślałam, o tańcu, ale w końcu jedno z drugim się łączy ;-)
''Jan Kettler, mistrz, trener, guru tańca. [..] Jaki jest Jan Kettler, doskonały? - Niee. Ma tylko doskonałą technikę. W pracy jest bezdusznym tyranem, dla którego nie liczą się ludzie tylko ich osiągnięcia. Taniec pod jego kierunkiem staje się formą wewnętrznego samobójstwa. Jeśli taką cenę trzeba ponieść za to żeby świat nazwał Cię mistrzem, to lepiej zostać człowiekiem.''
uwielbiam to ;3

W zasadzie na nic więcej nie mam ochoty, nie będę pisać i wymyślać, nie będę opisywać dnia, ani streszczać planów.
>DELETE<>DELETE>

30 Seconds to Mars - The Kill    ! <333


lub b&w


wczoraj

Jak sam tytuł głosi - wpis będzie tyczył się dnia wczorajszego - 21.08

>DELETE<

Umowa to umowa. Po długim, bardzo długim czasie udało się nam spotkać. Mowa o Paulinie. Zdjęcia, tak to chyba jakoś jedyny pretekst żeby się zobaczyć. No i może trochę wyjaśnić, czasem wskazane, raz za czas, warto. 

Nie potrafię wykrzesać jakoś z siebie nic więcej ;< Ta godzina i pora mi nie odpowiada, nie ma tego stanu skupienia, ciemności wokół i przyzwyczajenia chyba. Dziwnie jest pisać o czymś, co już się zdarzyło. Ale przecież zaraz, w danej chwili też nie mamy możliwości cofnięcia czasu, więc dlaczego? 

+ obecnie - Jeden Osiem L - Być kimś więcej 

Dalej, to się nie wypowiadam. Najpierw jakieś dziwne osłabienie, zniechęcenie, ahaha, no tak, chyba za dużo się nasłuchałyśmy, to troszkę irytujące było, cóż. Ale dalej to już uwielbiam i wgl, kocham ten stan kiedy mogę wszystko, DOSŁOWNIE. A potem szaleństwo, panika, potem uf ulga i pod sklepem też ;3333 Nie przepadam za czymś tam, ale te spotkania, każde, wywołuje u mnie super emocje i czuję się super ;-)

Jamal - Mantra

+ nasze cudowne miny, zdjęcia, wszystko ;)















































 














i wiele innych, lepiej nie do publikacji :D
























to miało już być normalne :D







i to też ;-)



















































no i to.






















































  
  
+ na początek moja okropna buźka, mina i wgl.

























































a tu już piękność w postaci osoby Pauliny, podziwiać ;-)

























to uwielbiam jakoś tak najbardziej ;-)


a to przepiękny smile :D




























































nie mam pojęcia dlaczego zrobiły się takie wielkie przerwy o_____O

sobota, 21 sierpnia 2010

szybko

tak, tak chcę zdążyć jeszcze przed północą żeby ten wpis był dziś, a nie jutro! także na wymyślanie tytułu także nie miałam głowy ;<
Więc tak wgl to dziś był mój pierwszy dzień pracy. Było ciężko, ale za to jak cieszy, następnym razem pójdzie lepiej, mam nadzieję ;-) 
Tak poza tym to zajebiście jest spędzać czas poza domem. Dziś miałam ochotę tylko pić i pić, nie myślałam nawet o jedzeniu. Przyszłam do domu i kolejna woda. Do czasu, wieczór mógł się nigdy nie zdarzyć. Fajnie jest powspominać stare czasy, ale tej sytuacji chciałam nie pamiętać na długo. Widocznie nie jest mi dane, powroty do przeszłości, jak ja tego nienawidzę! Szkoda, wielka, ogromna szkoda! Właśnie się dowiedziałam, że nici z planów, które sami sobie próbowaliśmy stworzyć, więc aż odechciało mi się o tym pisać ;c
Jutro trzeba się zebrać w sobie tak, aby wszystko się udało.
Co do wyboru klasy chyba podjęłam już ostateczną decyzję. Niech już będzie, co ma być! ;-)
Wczoraj usłyszałam magiczne słowa, od siostry - "Silna na zewnątrz, ale krucha w środku". Hm, jakby się tak głębiej zastanowić to może i jakaś prawda w tym tkwi.. W każdym razie dało mi dużo do myślenia.


Chyba mi się nie udało - TO, CO WYŻEJ DOTYCZY DNIA 20.08 TZN. PIĄTEK!

+ Chciałabym w końcu zabrać się wszelką siłą mocy i podołać, wszystkiemu.

czwartek, 19 sierpnia 2010

nie wiem

Tak, tak. Dzisiejszy dzień to takie wielkie nic nie wiem.
Jak sobie pomyślę o wczorajszym wieczorze, to chce mi się tylko śmiać i śmiać! :D nie wiedzieć dlaczego.
Ale jak sobie poczytam forum to mi tak dziwnie i jestem mega zła na siebie, że nie wymyśliłam sobie tego lepiej.
Od dziś mam dość pizzy i wszelkich fast foodów. Odechciało mi się na długi, długi czas. Mam ochotę to wszystko zwrócić, serio.
Jeden telefon i taka niespodzianka. Miło było zobaczyć rodzinkę po ponad 2 latach? Aż zgubiłam rachubę czasu z tego wszystkiego. Fajnie na niektórych było widać jak się zmienili. Szkoda, że nie mogłam powiedzieć tylu rzeczy.
Jutro zaczynam. Pierwszy piątek, ciekawa jestem jak mi to wyjdzie. 
Dziś także po raz pierwszy wypiłam herbatę od 3 dni? A potem tylko soki, napoje, cokolwiek. Pić, a nie jeść! 
Taki mały, a taka z niego spryciula. + Grubson - Biba.

osiemnasty

tak,tak! Dziś było 18, a w sumie to już wczoraj był. Żałuję tylko jednej rzeczy, że nie pokłamałam jeszcze więcej, aby móc tą noc spędzić całkowicie z nimi, tak zupełnie, do końca ;3 
Było tak zajebiście, że nie potrafię tego opisać. Początek owszem, do dupy, za to potem to szkoda słów. Haha, nie zapomnę jak na chwilkę urwał mi się film, w oczach mi się jebało i nie kontaktowałam przez dłuższy czas. Ale za to dzięki temu mogłam poznać tylu wspaniałych ludzi ;3 Do tej pory w ustach mam smak sziszy i czuję ją wszędzie ;3 Przytulanki, pocałunki, nie wiadomo z kim. Uwielbiam tych ludzi i jak ktoś powie, że alkohol nie integruje to nigdy się z nim nie zgodzę. 
Dziwne tylko, że jak zbliża się spotkanie z domem, rodzicami to potrafię tak nagle się ożywić i udawać normalną ;d 
Mam nadzieję, że nieraz to jeszcze powtórzymy. W tym samym składzie i miejscu! ale na dłużej ;-)
Ciekawa jestem jeszcze, czego dowiem się rano, czy będę coś jeszcze pamiętać. 

wtorek, 17 sierpnia 2010

plany

Nie chcę planować więcej już nic. Nie chcę mieć zaplanowanej nawet godziny, minuty, sekundy. Wolę spontana, zawsze i wszędzie!
Co to będzie, co jutro? Sama nie wiem, jestem ciekawa i mam nadzieję, że będzie tak zajebiście, że no.. ;-)

Dziś przegadane jakieś kolejne 2 godzinki, albo i więcej >nie da się zliczyć< na skypie. Uwielbiam kamerkę i mikrofon i nasze super rozmowy i milczenia też! ;3

Chciałabym żeby wszystko zaczęło się układać w końcu tak jak ja tego chcę. Żeby po raz pierwszy było całkowicie zgodnie z moimi wyobrażeniami.

Mam w głowie tyle myśli, ale brak ochoty żeby o tym napisać. 

Jutro 18 i super zabawa, bo podobno po tym dniu mam zmienić zdanie w jednej kwestii -.-

+ Kupiłam ostatnio torbę do szkoły, zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia ;3 Na żywo i tak jest ładniejsza, ale dodaje.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

koniec świata

Ciekawa jestem, co każdy z was czuł, po tym, co dziś rozszalało się na dworze. Ja na pewno przerażenie i strach. Zwłaszcza jak zobaczyłam nasz plac przed domem, suuuper, bo chciałam wyjść z domu, a nie mogłam. Teraz mama już ze mną się kłócić nie może kiedy powiem, że idę kupić kalosze! 
Troszkę poczekałam i poszłam, leciałam tą ulicę jak idiotka, no bo nikt normalny nie wychodził dalej niż przed swój dom, obejrzeć ewentualne straty. Zanim doszłam byłam zgrzana i cała z błotka ;-)
Warto było. Nie mogłam się doczekać tego spotkania. Wielkie uściski, po wielkim powrocie. I rozmowy, długie niekończące się, zdjęcia i masa nowości, z każdego malutkiego światka. 
Pogoda psuje wszystko, wypadki losowe również. W obecnym momencie na jutro pozostanie mi grzanie tyłka w domu, może poćwiczę i zrobię sobie nowy kolor na włosy, bo po tamtym już, ani śladu ;-) W środę mam nadzieję, że wszystko pozałatwiam i na piątek będę zwarta i gotowa. A jutro już wtorek i wszystko się okaże. No, a w czwartek wiadomo, niespodzianka być musi!  ;)

+ dziś muzyka towarzyszyła mi tylko podczas jazdy, potem jakoś na nią czasu nie było, ale mogę polecić to: Happysad -W piwnicy u dziadka. Mnie jakoś nie przekonuje, ale dodaję, bo dziewczyny mają z tym super wspomnienia, a ja to rozumiem.

+ zdjęcia. Moje pierwsze chwile z okularami wyjętymi prosto z paczki.














niedziela, 15 sierpnia 2010

wszystko i nic

Siedzę tu, tak, na krześle, wgapiona w ekran monitora i nie wiem, co począć. Jest tyle rzeczy do zrobienia i jak zwykle nie wiem do czego się zabrać, od czego zacząć.
Ale no nic. Trzeba się zmotywować do pracy. Ciąg dalszy porządków w piosenkach i zdjęciach szczególnie.
Wszystkie plany się nagle krzyżują, wiedziałam, że tak będzie! Tak jest właśnie jak się coś na dłuższą metę planuje, a po drodze wypada miliony rzeczy. Więc już niczego nie jestem pewna, jedynie jutra mniej więcej.
Jutro też do załatwienia trochę rzeczy, będę zakładać konto w banku i NIP czy coś takiego. Na razie nic nie mówię, bo może się nie udać. Więc doczekam się środy, a jak wyjdzie to potem piątku. Czuję się trochę odpowiedzialna za to, co sama stworze. Trochę stresu i nerwów jest ale to taka fajna i pożyteczna nauka.

Natchnęło mnie. Chcę coś napisać.
Wspominałam, że książki ostatnio wgl mi nie idą, prawda?
Więc >wiem, że nie zaczyna się zdania od tego właśnie słowa!< uwielbiałam od ostatniego czasu te, które pisała Grochola, kilka poszło gładko. Od jakiegoś czasu męczę się nad tą jedną ''Kryształowy anioł''. Ta jej twórczość, styl pisania o wszystkim i niczym jest nie do zniesienia na dłużej. Bynajmniej takie jest moja odczucie. Jednak nie o tym, nie będę streszczać, polecać tym razem. Chcę tylko coś powiedzieć.
Mianowicie, założę się, że nie ja jedna mam coś takiego, że utożsamiam się z bohaterami książek. Znaczy to, że czuję podobnie, moje zachowanie jest podobne, dzięki temu lepiej się odnajdujemy w tym, co czytamy. Pamiętam wielki napis ze szkoły, z podstawówki jeszcze, wisiał gdzieś wysoko, pewnie i tak nikt tego nie czytał, ale ja zwróciłam na niego uwagę. '' Kto czyta książki, żyje dwa razy ''. Spodobało mi się, a zaczęło się od tego kiedy to w 5 klasie >chyba< byłam chora, nudziło mi się, aż pewnego dnia siostra wypożyczyła mi kilka książek. I tak poszło. 
Więc z tej książki, bohaterka ciągle mówi do kogoś, konkretnie pracuje w radiu, gada do mikrofonu, którego czule nazywa 'makrofonek'. Spotkałam się z niejednym przypadkiem, kiedy ktoś pisał w pamiętniku 'kochany', 'mój jedyny', czy coś w tym stylu. Ona robiła podobnie. Jednak nie miała pojęcia, że te jej rozmowy ze swym mikrofonem są nagrywane i publikowane jako nocne audycje w radiu. Rozmowa jak rozmowa, pisana, słuchana, monolog, cokolwiek. Podobnie mam z tym blogiem. Piszę do kogoś, konkretnie bez żadnych odbiorców, ale to mi pomaga. Od ostatnio wiem, że czyta >chyba< to jedna osoba, Kaja. Ona dobrze wie, bo jej pisałam, mam do niej słabość jak do wielu innych osób, nie potrafię odmówić. Chociaż zwykle nie mam z tym problemu. Czy czuję się zatem jakoś inaczej, wiedząc, że słowa te, bzdury tu wygramolone ktoś może czytać? Troszkę, odrobinę. Przecież teraz, zaraz bym to skasowała. Bo szczerze mam na to wielką ochotę, bo wiem, że każde wyżej tu zapisane zdanie nie ma najmniejszego sensu. Tylko ja jedna, sama, w środku czuję i wiem, co chciałam przekazać dokładnie, a czego zrobić mi się nie udało tak jak chciałam. Zresztą jak zawsze. Więc wychodzi, że jestem strasznie krytycznie nastawiona do siebie? Ja to wiem, nic nowego. Nie lubię siebie, po prostu. Od dawna. Wątpię, że kiedyś to zmienię.
Nie bluzgam już więcej. 
Jamal jest moim bogiem dziś, wpadł mi w ucho i nie chcę wypaść, no!
Filmu nie skończyłam oglądać, a jako bonus dodam jedno zdjęcie, zrobione z siostrą 6 sierpnia, pamiętam, bo dopiero wczoraj? zgrywałam je i zapisałam datę. Takie byle jakie, no cóż wciąż zbieram na aparat, taki prawdziwy. A klisza wciąż leży gdzieś na dnie szuflady i czeka na swój czas, doczeka się? 


+Sory za zbytnią wylewność! baj ;3



sobota, 14 sierpnia 2010

wiara

Narastająca frustracja i złość. Niby takie błahe rzeczy, a tak potrafią wyprowadzić człowieka z równowagi. 
Ale wystarczy zobaczyć kilka miłych zdań napisanych gdzieś tam i już człowiek od razu czuje się lepiej, a uśmiech gości na twarzy.
Zauważyłam, że im dłużej zwlekam tym jest coraz gorzej, nie potrafię się skupić, myśli rozbiegają się po różnych torach.

Próbuję cały czas uporać się z tym brakiem porządku w komputerze. Czy uda się do końca wakacji?

Przyłożyłam się i przeczytałam w końcu biografię Paula Coelha, jestem pod głębokim wrażeniem. Jego życie, książki, wszystko. Też mu zazdroszczę, że potrafi tak pięknie wszystko dobrać w słowa i tworzyć przy tym magię ;3

+ film na dziś to WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE / mimo, że nie jest idealny to i tak polecam, daje wiarę, czyni cuda i pokazuje, że niemożliwe staje się możliwe i nie należy zrażać się, że coś się nie uda tylko walczyć do końca, nawet jak ma być to walka z wiatrakami.



+ zdjęcia jeszcze z wczorajszych, nie mam ochoty wyszukiwać czegoś innego;