piątek, 12 listopada 2010

od

Ostatnio skądkolwiek wracam do domu psst - czar pryska -
Dlaczego ulotność to chwila, sekunda, płomień? 
Ostatnio znów mam w głowie wiele myśli, sprzecznych.
Brak internetu nie pozwalał mi na pisanie czegoś, czegokolwiek. Cieszę się, bo czas ten wykorzystałam na coś, do czego długo nie mogłam się zabrać, trochę porządków i jesteśmy już do przodu z wciąż trwającymi pracami. Dziś po raz kolejny nie wypełniłam do końca swoich obowiązków. Sumienność zanika.
W środę cały dzień byłam na nogach, ale dobrze mi z tym. Szkoda marnować dnia, wstałam już chyba przed 8. I prezenty, nawet kupowania ozdobnych papierów może tak cieszyć. I przypadkowe spotkania i szczerość, która srogo kosztuje. A później Kraków, piękne miasto ale na chwile. Uwielbiam udawać zaciekawienie, zainteresowanie, ale tak naprawdę zupełnie innymi rzeczami. Radość innych z tego była zadowalająca. A czasem trzeba potakiwać i nie pytać o nic, znosić wszystko, bo inaczej nie można. Bo trzeba chcieć, bo muszą Cię polubić. Chcieć to móc. Z biegiem czasu radość prawdziwa przychodzi sama. Naprawdę dobrze się bawiłam. Sweet foteczki itepe. Choć żałuję, że nie mogliśmy podejść do takiego pana i posłuchać jak pięknie śpiewał. Kolejny stosy planów, które i tak nie wypalą, przecież to wiadome. Wtedy czułam się lekko, światła latarni odbijały wszędzie wokół blask, roztaczająca woń specyficznego powietrza, otulająca aura, ciepłota w środku i na zewnątrz, uśmiech na twarzy, ignorantki? Fascynacja i rób co chcesz
Wszystko należy do ciebie. Przekroczyłam linię i mogą się obrazić, ale cóż. Szansa jest jedna na milion.
Dlaczego więc czas nie może odmierzać kolejnych godzin, wszystko musi zaczynać się od nowa? Nie czułam się z tym dobrze, naprawdę. Spotkanie wcale nie było takie jak sobie wyobrażałam, stopnie wtedy akurat miały znaczenie. Zimno nie jest przyjemne. Nienawidzę zimy, mówiłam? 
Lepiej jest z niewiedzą. Im mniej tym lepiej, nie chciałam tego widzieć, to nie była odpowiednia pora, nie miałam ochoty tego słuchać, to zakłócało mój wewnętrzny spokój. I wciąż pytam siebie, dlaczego ja nie mogę? Dlaczego kilka słów, widok osób potrafi wyssać do ostatniej kropli, cząstki całą Twoją energię, zapał. Wtedy mam poczucie, że jestem nikim, że świat jest kruchy jak domek z kart, że wszystko przelatuje mi przed oczyma, że tyle o mnie nie wiedzą, że ja tego chcę, tak bardzo mocno, z całej siły. Zabawa w chowanego trwa. Szukajmy zatem -.
Kłamstwa prędzej czy później wychodzą. Przekonałam się dziś od bardzo dawna, a tak długo mi się udawało. Karty tym razem źle rozegrane, a byłam taka pewna. 
Pewna jest tylko niepewność.
Niespodzianka się udało choć brakowało niewiele. Sprawianie innym radości jest fajne. Jeżeli widzisz, że dzięki tobie właśnie pojawia się na czyjeś twarzy uśmiech. Szczery.
Zaufanie to taka piękna gra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz