Więc dziś sobota, nie miałam określonych planów. Ale jak wiadomo spontan to jest to, co najbardziej kochamy #3
Nie trzeba wiele słów, wiadomo jaki kierunek. Nadzieja, do której niewielu się przyznaje.
Cieplutko było jakoś w powietrzu. Szum liści i okalająca, wcale niestraszna ciemność.
I tak miło się zdarzyło, dopóki wiatr na nowo nie zaczął dać o sobie znać, a z nieba spływać po trochu krople deszczu. Mając w myślach drogę jaką mamy jeszcze do przebycia poczęłyśmy się zbierać. Ale nie. Są takie momenty, które wbijają Cię głęboko w ziemie. W ciemności naprawdę bardzo ciężko jest rozróżnić postacie. Budowa ciała, wzrost, niewiele w tym przypadku mówią. Czasem przychodzi nieokreślony strach przed czymś nieznanym, ale wcale nie nowym. Jak to jest się zawieść na braku słów i żadnych wyjaśnień? No nieokreślenie jest. Czasem wystarczą naprawdę drobnostki, parę głupich zdań i tak jakoś wszystko wychodzi samo z siebie. Sklejamy kawałek po kawałku i tak dochodzi do umawiania się na kolejne spotkania. Cieszy, ale nie wolno nakręcać się zbyt bardzo. Nie można wiele sobie obiecać, bo inni też nie dotrzymują słów. A czasem wystarczy jak jedna osoba pociągnie za sznurek i lawina, potok zdarzeń pokierują się własnym losem.
Deszcz znów, zimno. Po co to wszystko?
Pozostały mi jeszcze 2 dni szkoły i 1 tak jakby. Trzeba je jak najszybciej przeżyć, a potem dalej jakoś wytrwać.
Jak człowiek pomyśli ile lądów jeszcze przed nim nieodkrytych to aż żal ściska, że może zabraknąć na to wszystko kiedyś czasu.
Nutka refleksji.
Patrząc na godzinę jaką wskazuje zegar już wiem, że jutro czeka mnie drzemka w kościele, ah uwielbiam to.
+
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz