Na wspomnienie wczorajszego dnia, a właściwie to wieczora w głowie mam różne myśli. Chociaż i tak nic nie zmieni faktu, że było zajebiście! Gdzieś od 2 miesięcy było spokojnie, wczoraj znów odkryłam znajomy smak i polubiłam to uczucie, ożyło ono we mnie na nowo. Móc robić wszystko i nie ponieść tego żadnych konsekwencji. Na dworze mróz, ale nawet w cienkich bluzeczkach nie odczułyśmy tego. Dziś znowu chciało mi się śmiać z naiwności innych, a jutro będę myśleć o nich z szacunkiem. To się nazywają sprzeczności, nie radzę sobie z takimi uczuciami. Nie chciałam dziś tych smsów, naprawdę, poczułam się jak ostatnia .., przemilczę to, nie trzeba dopowiadać. Całe 7 dni minęło, jutro czeka mnie kolejny ciężki dzień, pójdę nieprzygotowana, niewyspana, znów z potarganymi włosami. Tej nocy były to tylko jakieś 4 godziny błogiego snu, obudziłam się chcąc krzyczeć z bólu, przejmujący ból w karku, krzyżach, zdrętwiałe kończyny. Ostatnie także dowiedziałam się, że będę musiała usunąć 2 zęby, bo rosną mi nowe *_* haha to będzie mój pierwszy raz, ale póki co o tym nie myślę. I tak kolejny raz dowiodłam, że wystarczy jeden wieczór, kilka godzin, nieznajomi nagle stają się twoimi bliskimi kolegami, z którymi tańczysz, do których się tulisz, a potem cię za to cenią. Ty chcąc być wyżej, stawać w tej pieprzonej hierarchii na kolejnym szczeblu nie wiadomo jakiej sławy, poniżasz się do granic, pragniesz pokazać jak wiele możesz, dla nich to wciąż za mało, pragniesz więcej, a tak naprawdę to studnia bez dna, będziesz wpadał tak daleko, aż w końcu utoniesz i zostanie po tobie wrak, a to wszystko dla paru chwil szczęścia. Spotykamy się z tym codziennie, a tak niewiele osób o tym rozmawia, trzeba żyć chwilą, krzyczą carpie diem! Wszystko rodzi się spontanicznie, ciało podąża, a rozum przychodzi później, o wiele za późno. Dalece nam do tych ideałów, z całym poszanowaniem.
+

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz