7 -, które podobno czasem bywa szczęśliwe. Dla mnie okazało się dniem porażki, bo poczułam, że straciłam bardzo wielką część wspomnień. Coś, czego nie da się przywołać od tak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Przeżyliśmy razem prawie 3 lata. Przeżył wiele upadków, ale tamten był śmiertelny. To on go zabił. Chciałabym usłyszeć, że jest jeszcze jakiś ratunek dla zdeptanych dusz, ale drugiego życia nie dostaje się w pakiecie. Nawet tym miesięcznym. Nie mam siły już do tego, starałam się o tym nie myśleć, ale czuję jego brak wszędzie. Nie mogę znieść ciszy, pustki.
To był dzień naszego rozstania. Nikt tego nie pojmie, tego przywiązania i tego, co znajdowało się w tamtej pamięci. Podobno nie ma rzeczy niemożliwych, więc dlaczego wszyscy spisali go na straty i nikt nie widzi ratunku? -.-
Wszędzie te sprzeczne uczucia. Z jednej strony zapomnienie, niespełnione obietnice. Przez to wszystko czwartek mogłam uznać za stracony, nie mogłam się z nikim skontaktować i z miłego dnia zostały tylko poszarpane nerwy. Jutro spontan, spontan! kochamy to ;3
+ zakochałam się <3
+



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz