Czasem to aż nad wymiar dziwne. Jeden telefon, zaledwie widok imienia osoby dzwoniącej sprawia, że serce podchodzi do gardła, zaczyna się szybsze jego bicie .. Obietnica zaczyna się powoli spełniać. Po raz pierwszy mogę powiedzieć, że nienadaremna była ta wiara, chociaż .. nie, jeszcze nie. Po co zapeszać? Tylko jak zwykle nic nie pasuje, termin, godzina, cokolwiek. Ale trzeba dalej brnąć w kolejne kłamstwa. To taka machina, raz uruchomiona nie daje się zatrzymać. To tak jakbym stała na rozdrożu i nie mogła zdecydować, która droga wydaje mi się bardziej atrakcyjniejsza, którą pragnę podążać. Bo, co bym nie wybrała to i tak zawsze ucierpi, któraś ze stron albo ja pozbawia siebie tej jednej cenniejszej rzeczy. Na dzień dzisiejszy, chwilę, moment, sekundę, oddech nie wiem, co dla mnie jest dobre, więc wybieram mniejsze zło, o ile jeszcze takowe istnieje.
Jestem po pierwszym sprawdzianie w tej wstrętnej szkole, w której nic mi się nie podoba. Staram się przyzwyczajać, ale nie wychodzi. Każdego dnia rano, siedząc z nosem przyklejonym do szyby, pragnę wysiąść na przystanku, na którym nie powinnam. Cóż, nic nie poradzę, że ciągnie mnie w tamte strony. Ale to już podobno nie to samo, więc po co zbędnie oszukiwać umysł i słuchać serca?
Boli mnie ząb. Cieszę się, bo nie mogę za dużo jeść. Jutro zrobię rewolucję. Nie dam się, ej!
Ano 23 musi się udać ;3 będzie zaaabawa na całego jeśli, by już, no i satysfakcja ogromna ;-)
Nie mam zdjęć, aparat odmawia posłuszeństwa już na dobre, terminy gonią, koniec się zbliża. Zaprzepaszczam swoje szanse, marzenia, pasje na własne życzenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz