13, zazwyczaj każdy mówi na nią, że przynosi pecha, że piątek trzynastego toteż musi się coś zdarzyć. Dla mnie 13 to raczej numerek szczęśliwy. Zwłaszcza jak zobaczyłam dziś się pod nim na liście, pomyślałam to musi mieć jakiś ukryty sens. Jakoś tak mi się lepiej zrobiło, że znaki też idą w dobrym kierunku. Przeznaczenie, powoli zaczynam w nie wierzyć. Wszystko powinno się już układać w lepszym kierunku. Póki, co staram się narzekać jak najmniej. W poniedziałek integracja, przecież to trwa ciągle, więc nie rozumiem. Jutro fryzjer, którego zdążyłam już niejednokrotnie znienawidzić, chcę wyglądać w miarę normalnie. Deszczyk troszkę pokapał dziś na mnie, ale nawet mnie to ucieszyło, bo od jakiegoś czasu krople na twarzy to nie były łzy. Ale niebo się nie przejaśnia, wciąż wiszą chmury. Zapominamy o tym, co było, a czas zacząć cieszyć się tym, co nadchodzi. Przecież niewiedza też może bywać fajna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz