czwartek, 10 lutego 2011

sen

Wybija północ. Wiem, że jutro mogę znów się nie obudzić i przegapić coś cennego. Czekam na te piękne sny, co poprzedniej nocy. Niekiedy nie udaje mi się tylko rozgraniczyć tego, co zdarza się tam, a co na serio. Chciałabym żeby ludzi byli tacy naprawdę, jak ci wyśnienie. To na plus, że zawsze otrzymuje to, co chce.
Kiedy szukam czegoś idealnego pod mój nastrój, to w radiu akurat cisza. Mimo, że tematów jest mnóstwo to żaden nie odpowiada.
Żyję nadzieją, że tych wolnych dni jest jeszcze więcej niż mi się wydaje. Nie chcę powrotu do rzeczywistości, wyścigu, pogoni za czasem. Chcę móc wszystko, leżeć, nudzić, tańczyć, rozmawiać, spędzać upojne noce z muzyką w tle, telefonem pod ręką, czuć zapach powietrza, która wkrada się do pomieszczenia kiedy tylko otworzę okno, pragnę oglądać niebo z milionem gwiazd i wiedzieć iż to oznacza super pogodę drugiego dnia. 

Minęło już tyle od nowego roku. Zaczęłam go bez nadziei, bez planów, obietnic...

16.01.
Kraków. Dla mnie nijak magiczny, nie wiem, to przez pogodę? Dobrze było, póki po mojej myśli. Potem mój humor i entuzjazm wywiało gdzieś daleko. Nie przeliczę tego dnia kalorii. Ale podsumowując po męczącym poranku i powrocie i tak było super!

















22.01.
Koncert FARBEN LEHRE. W zasadzie dosyć spontaniczny, bo nie miałyśmy pojęcia ani jak będzie to wyglądać, ani co to będzie. Udało się! Było świetnie, to nic, że buty prosto do wyrzucenia, ale warto było coś takiego przeżyć i to z tak wspaniałymi osobami <3  Zdjęcia nie udało się zrobić, bo aparat nas nie chciał słuchać. Drugiego dnia myślałam, że nie wstanę z łóżka, poczułam dosłownie każdą część swojego ciała dobitnie, odebrałam to jako dobrą lekcję wfu ;-)









Jutro - Farben Lehre







28.01.
Równie spontaniczny pomysł, bo dowiedziałam się o nim niecałą godzinę przed wykonaniem. Miło było znów odwiedzić stare mury, mimo, że było już po wszystkim. Tylko gdzie ta atmosfera? Znani i lubiani. Każdy uśmiech, słowo, gest coś oznacza. To nas już nie obejmuje, ale nic nie zmienia faktu, że kochamy to miejsce.




30.01.
Mogłam rozkoszować się pierwszym dniem wolności. Druga lekcja wfu. Snowboard. Pierwszy raz, 2 upadki, uważam, że wcale nie poszło mi tak źle. Fajnie było i nawet to polubiałam ;-) 


4.02.
Nie poddałyśmy się, a nawet kiedy zwątpienie przychodzi dość szybko to zawsze ma się jeszcze te ostateczne deski ratunku. Ale wtedy nijak one nawet nie pomogły. 
KAMELEON - my też się zmieniamy jak i on. W jeden wieczór stracić tyle pieniędzy to jakiś obłęd :O 
Ale poznałyśmy zajebistego zielonego olka, on dla mnie zawsze nim będzie. ;d
Zjadłyśmy, napiłyśmy się, tańczyłyśmy, więc i tak było dobrze. Będziemy tam jeszcze nie raz i będzie stokroć lepiej <3  ale co jeśli nie ma pana bezzębnego i tego, która stawia tyle piw ;c 


06.02.
I bardzo dobrze. Po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy wyspałam się w niedziele. Ah kocham tego pana, któremu niewiele brakowało żeby na nas nakrzyczał jak to się zachowujemy ;>





AC/DC - You Shook Me All Night Long


Najlepszą obroną jest atak. Niezmienna prawda. Jestem zmęczona... i padam na twarz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz