sobota, 1 stycznia 2011

sylwester

Noc krótka, jedyna w roku, wyjątkowa. Bynajmniej powinna. O nie, tej nie zapomnę na pewno. Było ciężko, ale dałyśmy radę ;d 
Kocham ten stan i jednocześnie go nienawidzę. 
Gubię się już tylko w tym wszystkim. Nie wiem, co jest prawdą, co wytworem wyobraźni, albo niepewnym dopowiedzeniem z czyichś ust. Ale było dobrze. Są rzeczy, na które nie można zebrać się w sobie od bardzo długiego czasu,  planuje się, a potem i tak nic z tego nie wychodzi. W ciągu paru minut Twoje życzenie zostaje spełnione, nie potrzeba wielu słów. Wystarczy lekkie skinienie, za porozumieniem obu stron i wchodzisz w układ. Nie chciałam widzieć pewnych rzeczy ale mimo woli uczestniczyłam w tym wszystkim, to łączy, spaja i w momencie rodzi się odpowiedzialność zbiorowa. 
Żyjmy chwilą, mówią.


Słyszycie? Północ już bije,
Rok stary w mgły się rozwiewa,
Jak sen przepada...
Krzyczmy: Rok Nowy niech żyje!
I rwijmy z przyszłości drzewa
Owoc, co wiecznie dojrzewa,
A nie opada.

Rok stary jak ziarnko piasku
Stoczył się w czasu przestrzenie;
Czyż go żałować?
Niech ginie! bez łzy, oklasku,
Jak ten gladiator w arenie,
Co upadł niepostrzeżenie
Czas go pochować (...)

Adam Asnyk






+ w końcu je dostałam ;-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz