poniedziałek, 27 grudnia 2010

chęć

Chciałabym coś napisać ale nie wiem co. To nie jest tak, że w głowie mam pustkę i o niczym nie myślę, bo ostatnio 99% mojego umysłu wypełniają różne rzeczy. Niestety nie potrafię ich uporządkować, zebrać się w sobie i ogarnąć, bo dostaję jeszcze większego mętliku. 
Od tych kilku dni jest różnie, nie wiem czego mogę się spodziewać w każdej minucie. Targa mną niepewność, strach, różne obawy. Nie pamiętam chwili kiedy mogłabym usiąść spokojnie i nie zamartwiać się tym, co nastanie za chwilę. Chyba nikt nie spodziewał się tego momentu podczas wigilii. Dałam się znokautować, nie mogłam wypowiedzieć słowa. Święta to dla mnie całkiem odrębny temat, odpuszczam i nie napiszę jak bardzo ich nie lubię, jak mało dla mnie znaczą. Było miło bez śniegu. Tabletki uśmierzały ból, choć niektóre noce były nie do przeżycia. Jedna osoba, jeden sms i już na mojej twarzy pojawia się cyniczny uśmiech. Lubimy się kiedy pragniemy? Ale co jeśli każdy czegoś innego? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz