"[..] jeszcze raz jeszcze noc taka młoda
jeszcze raz co na później tego szkoda"
Tak oto słowa starej, liczącej już sobie trochę czasu piosenki Markowskiej, idealnie wpasowały się teraz w to, od czego chciałabym zacząć. Chociaż w sumie jak sobie tak pomyślę, to przecież będzie tylko kontunuacja. Nie wiem dlaczego tak robię, zatęskniłam chyba odkopując stary blog i podziwiając łatwość jaką kiedyś sprawiało mi pisanie, choć doskonale jestem w stanie przywołać sobie momenty kiedy nijak mi to nie szło, kiedy było wymuszone, lub o większości spraw starałam się napisać jak najbardziej okrężną drogą. Teraz, obecnie piszę mi się ciężko, jest już późno, za niedługo powinnam już leżeć w łóżku, tymczasem nie otworzyłam absolutnie żadnego zeszytu ani książki. Ale tak już chyba mam, ogromny problem z systematycznością, a moje odkładanie na później zawsze wiąże się z niemiłymi faktami, typu kolejna 1, liczenie na cud i tak dalej. No i ciemno, więc ciężko dojrzeć mi jakiekolwiek litery na klawiaturze. Dzielenie pokoju z siostrą niestety posiada ogromną liczbę minusów.. Biorę udział w wielu konkursach, ale niestety wygrywanie nie idzie mi tak dobrze, jak jakiś rok temu? Do końca życia w mojej pamięci na pewno zostanie sesja w Warszawie, chociaż zawsze będę żałować, że spędziłam tam tylko przeszło godzinę. Ale zdobywanie nowych doświadczeń to coś, co nigdy nie wyjdzie z mojej osobistej mody. Kocham nowe rzeczy, wyzwania, chociaż pożera mnie strach, uścisk w żołądku nie daje spokoju, ale to też ma swoje dobre strony.
Cieszę się odrobinę póki co, że zdobyłam się na to, chociaż czasem mam przeświadczenie, że prowadzenie bloga w stylu pamiętnikowym jest takie dziecinne i żenujące, a ja na nowo wkręcam się w tą grę..
To takie zabawne móc śmiać się z samej siebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz